Nowa przychodnia pod stadionem nie powstanie?

Nowa przychodnia pod stadionem nie powstanie? Szkoda, bo na tę inwestycję mieszkańcy czekali od lat.

Z przykrością przyjęliśmy decyzję o zdjęciu z planu inwestycji budowy nowej przychodni zdrowia pod stadionem. To nie jest kolejna inwestycja, którą można bez większych konsekwencji przesunąć na bliżej nieokreśloną przyszłość. To decyzja dotycząca zdrowia i bezpieczeństwa mieszkańców oraz przyszłości naszej gminy.

Przypomnijmy: w dniu 4 września 2026 r. Rada Miejska Nowej Dęby (w nowej „konfiguracji” personalnej) na wniosek radnego Tomasza Wolana zdjęła z porządku obrad sprawę zapewnienia środków na rok przyszły z przeznaczeniem na nową przychodnię służby zdrowia koło stadionu. Motywowano to brakiem wiedzy co dalej z secesją Chmielowa oraz informacją, jakoby Ministerstwo Obrony Narodowej miało po przejęciu szpitala w Nowej Dębie przystąpić także do rozbudowy istniejącej przychodni przy szpitalu bądź budowy nowej.

Wystąpiliśmy do szefowej Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON z prośbą o udzielenie informacji co do zamiarów MON odnośnie przychodni zdrowia w Nowej Dębie. Gdy otrzymamy odpowiedź niezwłocznie powiadomimy naszych Czytelników osobnym artykułem.

Niezależnie jednak od tej informacji decyzja Rady Miejskiej jest dyskusyjna.

Społeczeństwo się starzeje, a demografia małych miast jest nieubłagana. Właśnie dlatego już dziś powinniśmy przygotowywać się na rosnące potrzeby w zakresie ochrony zdrowia. Ci, którzy dziś podejmują decyzję o odsunięciu budowy przychodni na dalszy termin mogą wkrótce także potrzebować odpowiedniej opieki medycznej – każdy kiedyś będzie stary i oby jak najdłużej w dobrym zdrowiu.

Jeżeli chcemy, aby za kilka czy kilkanaście lat w naszej gminie nadal byli lekarze i personel medyczny, musimy stworzyć im odpowiednie warunki pracy. Bez nowoczesnej infrastruktury coraz trudniej będzie pozyskać młodych lekarzy, którzy zastąpią tych przechodzących na emeryturę. W przeciwnym razie wybiorą Kolbuszową, Tarnobrzeg, Majdan Królewski, Mielec czy Stalową Wolę. A u nas – może nie być nic poza blokami czynszowymi. Zapewnienie podstawowej opieki zdrowotnej to ustawowy, własny obowiązek samorządu. Stan techniczny obecnego budynku sprawia, że jego zamknięcie przez Straż Pożarną czy Sanepid z powodu niespełniania wymogów jest jedynie kwestią czasu. Już dziś personel przychodni i pacjenci domagają się zainstalowania klimatyzacji bowiem w upalne dni brak klimatyzacji powoduje liczne problemy. Ponadto straszenie podziałem gminy w kontekście przychodni jest całkowicie bezprzedmiotowe.

Jak się orientujemy w kierunku realizacji tej inwestycji wykonano już szereg prac. Jest gotowy projekt architektoniczny, a koncepcja funkcjonowania przychodni została przygotowana z uwzględnieniem rzeczywistych potrzeb i możliwości. Nie mówimy więc o pomyśle rzuconym na papierze, ale o inwestycji, do której realizacji Gmina była już przygotowana.

Na ostatniej sesji Rady Miejskiej został przedstawiony pomysł budowy przychodni na jednym z terenów leśnych, a nie przy stadionie (jak sądzimy miałaby to być inwestycja MON). Pomysł budzący kontrowersje. Pamiętamy ile czasu zajęło ZM Dezamet uzyskanie zgody na przeznaczenie kawałku lasu na potrzeby rozbudowy zakładów. Dodatkowo rodzi się więc zasadnicze pytanie: na co Rada Miejska chce wykorzystać teren po byłym klubie?

Równie ważna jest lokalizacja. Teren po dawnym budynku SOSiR i baraku jest wręcz stworzony do tego celu. W pobliżu znajduje się rehabilitacja, planowane jest centrum opiekuńczo-mieszkalne, jest duży parking, a niedaleko znajdują się dworzec autobusowy i urząd. Jednocześnie miejsce jest nieco odsunięte od głównej drogi. To jedna z ostatnich gminnych działek, które można przeznaczyć na usługi publiczne dostępne dla wszystkich mieszkańców. Szkoda byłoby, gdyby po raz kolejny została sprzedana za niewielkie pieniądze prywatnemu deweloperowi.

Trudno również nie spojrzeć na tę decyzję przez pryzmat kosztów. Dla porównania – podobny budynek szatni dla piłkarzy kosztował około 10 mln zł i nie było problemu z przeznaczeniem na niego tak znaczących środków, dodatkowo w bardzo kosztownej formule „zaprojektuj i wybuduj”. Tymczasem koszt budowy przychodni podobnej wielkości został oszacowany na około 3,7 mln zł netto. To inwestycja o zupełnie innym znaczeniu społecznym i – co istotne – przy założeniu możliwości pełnego odliczenia VAT jej rzeczywisty ciężar dla gminy jest do udźwignięcia.

Warto też przypomnieć, że budowa nowej przychodni była elementem deklaracji składanych mieszkańcom w czasie kampanii wyborczej przez wszystkie komitety. Tym bardziej trudno zrozumieć dzisiejsze wycofywanie się z tego zobowiązania komitetu „Wspólne Sprawy” mającego obecnie większość w radzie.

Argument, że jest to jedynie odroczenie inwestycji do czasu wyjaśnienia sytuacji związanej z Chmielowem, również nie przekonuje. Skoro znalezienie 6 mln zł wkładu własnego do MOF, w ramach którego ma powstać otwarty basen, nie stanowi problemu, warto zadać sobie pytanie: czy rzeczywiście tak powinny wyglądać priorytety inwestycji gminnych?

Podczas posiedzenia Rady Miejskiej usłyszeliśmy, że MON zamierza przejąć szpital w Nowej Dębie, a w perspektywie jest ponoć także budowa lub rozbudowa przychodni, funkcjonującej przy szpitalu. Jak dotąd nie mamy żadnego potwierdzenia. Wszystkie skąpe informacje są nieoficjalne. Jak powyżej napisaliśmy zwróciliśmy się do Departamentu Wojskowej Służby Zdrowia MON z prośbą o konkretne informacje w tej sprawie, ale nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi.

W tej sytuacji nasuwa się pytanie: czy mamy wszyscy być uzależnieni od wojskowej służby zdrowia, która z definicji powinna służyć przede wszystkim żołnierzom? Czy gmina licząca kilkanaście tysięcy mieszkańców nie powinna mieć ogólnodostępnej gminnej przychodni zdrowia? Obecność wojska w naszej gminie jest cenna, ale czy włodarze tej gminy nie powinni w pierwszej kolejności pomyśleć o własnych mieszkańcach. Członkowie Rady Miejskiej powinni pomyśleć, że też wcześniej czy później (oby oczywiście jak najpóźniej) będą musieli korzystać z przychodni. Tej której nie będzie?

Najbardziej szkoda czasu. Jeżeli nie rozpocznie się prac już teraz, nie będzie realnej możliwości ukończenia przychodni przed końcem obecnej kadencji. Oznacza to niedotrzymanie słowa danego mieszkańcom. Z nowej przychodni korzystaliby mieszkańcy w każdym wieku – dzieci, osoby pracujące, seniorzy i osoby z niepełnosprawnościami. To infrastruktura służąca całej społeczności przez wiele lat, a nie określonej, wąskiej grupie odbiorców.

Nie chodzi o to, aby spierać się o polityczne racje. Chodzi o odpowiedź na bardzo proste pytanie: czy budować gminę przygotowaną na przyszłość, czy tylko reagować wtedy, kiedy problemy już się nawarstwią?

Nowoczesna przychodnia nie jest luksusem. To inwestycja w mieszkańców – tych, którzy są dziś, i tych, którzy będą tutaj żyli za 10, 20 czy 30 lat. Dlatego szkoda, że na jej realizację będziemy musieli czekać jeszcze dłużej.

Jeszcze nie jest za późno. Decyzje inwestycyjne można zmienić, priorytety można zweryfikować, a mieszkańcy mają prawo oczekiwać, że ich najważniejsze potrzeby będą traktowane poważnie. Jak zaznaczyliśmy nie chodzi o polityczny spór ani o udowodnienie, która strona miała rację. Chodzi o to, abyśmy wszyscy za kilka lat nie żałowali, że był projekt, była dobra lokalizacja, znane potrzeby mieszkańców, a mimo to nic nie zostało zrobione.

Redakcja naszanowadeba.pl

Leave a Comment